Syndrom people-pleasera

W październikowym numerze „Zwierciadła” przeczytałam wywiad z Katarzyną Nosowską przeprowadzony przez Zofię Fabjanowską. Pani Katarzyna Nosowska użyła w nim określenia, że funkcjonuje według  klasycznego schematu działania people pleasera, czyli kogoś, kto zrobi wszystko, żeby zyskać akceptację. Zaintrygowało mnie to określenie. Zaczęłam szukać informacji na ten temat, by zgłębić i lepiej zrozumieć to nowe dla mnie pojęcie.

W wolnym tłumaczeniu people pleaser to osoba zadowalająca innych – tzw. zadowalacz. Samo tłumaczenie nie jest jednak wystarczające dla zrozumienia problemu. Okazuje się, że w literaturze zachodniej określenie People-Pleasing Syndrome jest dość szeroko omówione, po polsku także można znaleźć ciekawe artykuły na ten temat. Polecam serdecznie, by osoby zainteresowane poszperały w Internecie i poczytały więcej, bowiem w moim artykule chcę tylko przybliżyć pojęcie, objawy typowe dla osoby przejawiającej cechy „zadowalacza” i skutki takiej postawy.

Generalnie chodzi o to, że  people-pleaser to osoba, która skoncentrowana jest na tym, by być lubianą, by zyskiwać akceptację ludzi wokół. To osoba, która własne poczucie wartości i swoją samoocenę opiera na tym, jak oceniają ją inni i stale kontrolująca siebie i to, jak odbierana jest przez ludzi ze swojego otoczenia (szefa, sąsiada, kolegów z pracy, przyjaciół). Często są to osoby, które robią wszystko, by uszczęśliwiać ludzi wokół, wspierać ich, starają się być uczynne i gotowe nieść pomoc.

People-pleasers to osoby, które innych i ich potrzeby stawiają wyżej niż własne. Bywa, że czynią to wbrew sobie, mimo zmęczenia, swoich obowiązków. Jednak potrzeba utrzymywania pozytywnej oceny w ich oczach jest dla nich tak ważna, że są gotowe zrezygnować ze swoich potrzeb i oczekiwań.

tłum
Fot. Pixabay.com

Oznaki syndromu people-plesera  są zróżnicowane. Osoba taka:

  • ma poczucie, że gdy ktoś prosi o pomoc to musi ją uzyskać (nawet gdy nie chcemy lub nie możemy pomóc),
  • ma trudność w byciu asertywnym (zwykle nie potrafi odmawiać, nawet, gdy czuje, że jest wykorzystywana, manipulowana),
  • ma silną potrzebę udzielania wsparcia innym, nawet kosztem swoich zadań, obowiązków, potrzeb, nawet przy odczuwalnym dyskomforcie z tym związanym (i choć nie ma nic złego w pomaganiu innym, to pojawia się problem, gdy robimy to odczuwając wewnętrzną presję i kosztem siebie, a mimo to robimy to nadal, by nie stracić wizerunku osoby dobrej, pomocnej),
  • ma obawę przed odmówieniem komuś np. wykonania czegoś, obawiając się, że zostanie odebrana jako osoba zła,
  • ma potrzebę unikania konfliktów, różnicy zdań, dąży, by inni czuli się przy niej dobrze,  by dobrze o niej mówili,
  • odczuwa strach przed funkcjonowaniem w grupie, w której pojawiają się negatywne emocje, nie czuje się dobrze, gdy inni okazują gniew, są niezadowoleni,
  • ma problem, by stawiać granice, chronić siebie,
  • odczuwa lęk, gdy inni okazują złość czy rozczarowanie,
  • ma bardzo czuły „radar” ustawiony na to,  co o niej myślą inni,
  • ma potrzebę zgadzania się z innymi, unika konfliktów, unika wyrażania przeciwnych czy kontrowersyjnych poglądów,
  • ma poczucie, że jest odpowiedzialna za odczucia, emocje innych,
  • ma tendencję do częstego przepraszania itp.

Skutki bycia „zadowalaczem”:

  • życie w ciągłym stresie „co powiedzą inni?”
  • rosnąca frustracja związana z odczuciem, że jest się wykorzystywanym, że dobroć jest nadwyrężana,
  • rezygnacja z własnych celów, planów, bo zawsze znajdzie się coś ważniejszego, zawsze będzie ktoś to na nas liczy, komu należy pomóc,
  • zaburzona samoocena,
  • niezadowolenie okazywane przez innych zawsze, gdy „zadowalacz” zachowa się asertywnie,
  • przeżywanie przez wiele dni krytyki ze strony innych,
  • „branie do siebie” każdej trudności, pojawiającego się problemu, obarczania siebie winą za niepowodzenia itd.

Zapewne wiele osób odnajdzie w sobie jakiś pierwiastek „zadowalacza”. Poszukujemy na co dzień społecznej akceptacji i sympatii. Musimy jednak mieć też na uwadze własne dobro i czasem wykazywać się zdrowym egoizmem, by chronić swoje zdrowie i własny dobrostan. Działając z szacunkiem dla innych i wykazując gotowość udzielania im pomocy i wsparcia nie można zapominać o sobie i swoich potrzebach czy też fizycznych, psychicznych bądź emocjonalnych możliwościach. Ustalajmy granice, które są dla nas akceptowalne, skorzystajmy z treningu asertywności czy po prostu nauczmy się odmawiać, gdy nie chcemy ulec prośbom czy naciskom. Pamiętajmy, że choćbyśmy bardzo się starali, zawsze znajdą się krytycy, osoby obrażone, zrzucające na nas winę, pomawiające nas. Nie budujmy samooceny na sympatiach czy zadowoleniu ludzi obok nas, bo w ten sposób krzywdzimy samych siebie i skazujemy się na dyskomfort, męczące myśli, poczucie winy czy lęk przed odrzuceniem.

Moi Drodzy! Róbmy swoje, najlepiej jak potrafimy. Doceniajmy siebie za starania, wysiłki, za wykonane zadania. Doceniajmy swoją pracę. Bądźmy uczciwi sami przed sobą i z tego czerpmy siłę i satysfakcję. Tylko my wiemy ile nas kosztowało osiągnięcie tego co osiągnęliśmy. Powodzenia!

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments